Z archiwum: pomysły dla dzieci

To mógłby być początek mojej kariery w dziedzinie produkcji zabawek dla dzieci. No bo dlaczego by nie! Jeszcze nigdy nie byłam tak twórcza – dla pierwszego dziecka sporadycznie zdarzało mi się coś zrobić, dopiero po urodzeniu drugiego, tak mnie natchnęło. Teraz co rusz szukam okazji, by coś dla jednego lub drugiego wyczarować. To dla mnie wielka frajda, mieć możliwość wymyślania dla dzieci różnych ciekawostek. A jeśli jeszcze mogę przy tym zaoszczędzić, używając tego co mam pod ręka czy ewentualnie dokupując kilka drobiazgów, to tym bardziej mi się to podoba!

Niemalże przez całe wakacje wraz z mężem pracowaliśmy nad wózkiem/pchaczem dla młodszego syna. Akurat zaczynał samodzielnie chodzić i taka zabawka wydawała się być w sam raz. Najpierw szukałam, co można kupić w sklepach, a potem zabrałam się do pracy. Cały projekt, konstrukcja i wygląd były wynikiem przeglądu tego, co mamy w domu – znalazły się kółka, jakaś listwa z łóżka, dykta z rozebranego wózka, kawałek kija od miotły. Wystarczyło to wszystko dostrzec, zebrać w całość, pociąć, pomalować, skręcić i już.

Pchacz

Udało mi się zrobić coś dla tego młodszego, pomyślałam więc, że i starszemu coś się należy. Parę tygodni temu uświadomiłam sobie, że nasz siedmiolatek nie umie sam zawiązać bucików (bo zawsze miał na rzepy). Wstyd! Lepiej jednak późno niż wcale i razem z dzieckiem zrobiliśmy to coś do nauki sznurowania. Było z tym sporo zabawy, bo syn sam wkrętarką robił w desce dziury (a jak łatwo się domyślić, wielka to była frajda dla niego), przez dziury przeciągnęliśmy kolorowe tasiemki i zawiesiliśmy to coś nad łóżkiem, żeby na przykład zawsze móc trochę sobie poćwiczyć przed snem.

Nauka wiązania

Wrzesień 2013

Dodaj komentarz