Czasem lubię, ale nie umiem, więc wychodzi z tego totalna amatorszczyzna. Szyję i szydełkuję zawsze z odpadów. Przerabiam resztki, dziecięce ubrania. Czasem łapię za igłę albo szydełko w nagłej potrzebie, a czasem zwyczajnie z nudów.

Właśnie z potrzeby uszyłam worek do przedszkola. To żadna filozofia, a ja mam już przecież doświadczenie. 🙂  W ubiegłym roku powstał worek na kapcie, potem zrobiłam drugi. Teraz potrzebny był kolejny, nieduży, na strój gimnastyczny. Do ozdobienia wykorzystałam aplikację z rybką ze starej wiosennej czapeczki, a dookoła pomazałam pastelami do tkanin.

Worek do przedszkola

A teraz trochę cofniemy się w czasie, ponieważ worek uszyłam z takiego kawałka materiału, który został mi po uszyciu poduszki (tylko kiedy to było?). To miała być chmurka, ale kiedy skończyłam kształt bardziej przypominał stwora jakiegoś niż zgrabny obłoczek. Do dzisiaj dręczy mnie pytanie co zrobiłam nie tak?Podusia

No dobra, było o rzeczach potrzebnych albo przynajmniej użytecznych, pora pokazać co robię z nudów. Może młotek? Z nogawki spodni i pozostałości po poduszce na krzesło.

Lubię szyć swoim dzieciom, bo nie są zbyt wymagające. Nie zwracają uwagi na niedociągnięcia techniczne. Staram się tylko, żeby nic się za szybko nie rozleciało (i na razie mi się udaje!).Młotek

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *