Lubię kiedy pomysły same wpadają do głowy, ale czasami zmagam się z totalną pustką, z brakiem jakiegokolwiek, choćby zalążka pomysłu. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy na siłę, na teraz i w tej chwili, potrzebuję natchnienia, jakiejś zachwycającej koncepcji. Tak właśnie próbowałam wymyślić wieszak.

Potrzebowałam wieszaka żeby zagospodarować pusty kąt za drzwiami w pokoju. Idealne miejsce, w którym można ukryć na przykład walające się wszędzie portki, które są za czyste na pranie, ale za brudne na schowanie do szafy. Założenia miałam takie: najlepiej zrobić to natychmiast, niczego nie kupować, wszystko znaleźć w domu i nie używać narzędzi, których nie mam w domu (np. wiertarki), a najlepiej to w ogóle jak najmniej się przy tym narobić.

Okazało się, że natychmiast niczego nie zrobię, bo nie mam w domu absolutnie nic, co nadawałoby się na wieszak. I długo nie mogłam wymyślić z czego mogę go zrobić. Internet, co prawda, proponował mnóstwo ciekawych rozwiązań diy, ale to nie było to – albo brakowało mi materiałów, albo była to pracochłonna robota.

Zawsze jednak w pewnym momencie następuje nagły zwrot akcji. W końcu jakiś pomysł wpadł mi do głowy. Może nie był zbyt olśniewający, ale atrakcyjności dodawało mu to, że do wspólnego działania mogłam zagonić także dzieci.

Jednego popołudnia wybraliśmy się do parku, żeby znaleźć odpowiedni kawałek gałęzi. Potem, w domu, wyczyściłam go, zrobiłam w kilku miejscach dziurki, a kolejnego popołudnia wręczyłam dzieciom śrubokręty i pudełko z haczykami i śrubami. Ta dam! Wieszak gotowy! Owinęłam go sznurkiem i powiesiłam na gwoździu (dlaczego by nie? Trzeba tylko uważać, żeby go nie przeważyć z jednej strony).

Wieszak z patyka

Skoro już piszę o wieszakach, jest to dobra okazja, żeby wspomnieć o innym moim wynalazku, który nigdy nie doczekał się wzmianki na blogu (bo i właściwie nie ma co tu za bardzo pokazywać). W 2013 roku z drabinki z piętrowego łóżka zrobiłam półkę na książki. Po jakimś czasie zmieniłam jednak jej przeznaczenie i wylądowała w łazience jako wieszak na ręczniki, gdzie wisi do dziś, ponieważ do tej pory nie wymyśliłam niczego lepszego.

Wieszak z drabiny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *