W moim domu straszy. Gdybyście wpadli do mnie i dobrze się rozejrzeli, od razu zrozumielibyście co mam na myśli. To są wnętrza, których wygląd w najmniejszym stopniu nie nadaje się do upubliczniania. Ale mimo wszystko w pewien sposób lubię swoje cztery kąty, lubię pewne fragmenty.

Wśród moich domowych straszydeł są między innymi gołe żarówki dyndające na długich sznurach. Nie zliczę ile już razy próbowałam coś z tym zrobić. I nie udawało się. Nigdy. Ponieważ jednak siedzę często z małym dzieckiem w domu, przy którym nie da się pracować nad żadnym ambitnym pomysłem, wymyślam i realizuję proste rzeczy. Takie, których małe ręce nie zniszczą tak łatwo, a nawet jeśli, to nie będzie żal wszystkiego wyrzucić. Bawiąc się więc wspólnie i pracując stworzyłam nowy abażur! Nie jest taki zły, wygląda całkiem nieźle, choć trochę już oklapł. Gdy mi się znudzi, zacznę wymyślać coś innego. I tak to się kręci.

Z gazet

Wrzesień 2014

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *