Wiecie jak to jest wpaść na TAKI pomysł? Głowa pęka, z uszu aż się kopci, człowiek spać nie może, tylko wstaje, wypija łyk herbaty, sprawdza godzinę, kładzie się i znów wstaje. Gdzieś zajrzy, coś porobi, zaświeci światło, zgasi. I dopiero gdzieś nad ranem uda mu się zasnąć, choć sen i tak będzie niespokojny. Ale dla TAKICH pomysłów, warto poświęcić dużo więcej niż jedną noc.

Wiecie, że TAKIE pomysły nie biorą się znikąd, że są tylko efektem skomplikowanego procesu, który zaczyna się dużo wcześniej? Coś jak wymyślne pułapki w bajkach. Najpierw ktoś wypuszcza strzałę, która sprawia, że kosz z jabłkami spada na drewnianą huśtawkę, która wprawia w ruch deskorolkę, która następnie przewróci rząd butelek, które… i tak dalej.

Wszystkie pomysły zawsze zaczynają się w głowie, od pragnień, marzeń czy trosk. I gdzieś, kiedyś, zupełnie niespodziewanie, niezależnie od nas samych, rusza machina. Zaczynamy odbierać bodźce, subtelne sygnały, a nawet porządne szturchnięcia, by później, nagle odkryć, że w naszej głowie zrodził się nie byle jaki pomysł. Człowiek coś zobaczy, przeczyta, dostanie, ktoś coś powie, zwróci uwagę – tych przypadków jest dużo, bo to, tak jak w bajkach, zawsze jest dziełem wielu przypadków i niepozornych zbiegów okoliczności.

Właśnie to przydarzyło mi się kilka dni temu. Zaczęło się wieczorem, choć wtedy nie byłam jeszcze świadoma, że coś się zaczyna, rozwijało przez kilka godzin i zakończyło po czwartej nad ranem. Efektem różnych dziwnych i nie mających ze sobą nic wspólnego zdarzeń był właśnie TAKI pomysł. Dziś jednak TEN pomysł musi jeszcze pozostać tajemnicą, ale wrócę do niego na pewno, tutaj na blogu, bo po części tego bloga TEN pomysł dotyczy. Zamiast NIEGO mam jednak dla Was inny TAKI pomysł.

Uwaga: odnawiam wieszaki!

Lubię wszelkiego rodzaju przeróbki, lubię odnawiać stare przedmioty – zamiast je wyrzucać i kupować nowe. I nie myślcie, że mi się nudzi, skoro robię takie rzeczy. Ja po prostu lubię wpadać na takie pomysły i je realizować, bo to zawsze jest coś nowego, coś innego. Tym razem wyciągnęłam z szafy wieszak. Wieszak tak stary, że aż dziwne, że jeszcze taki się uchował. Tak brudny, że tylko papier ścierny był w stanie go doczyścić. Wieszak był drewniany, jak większość starych wieszaków, a do drewna przecież tak dobrze pasuje decoupage.

PS Okazuje się, że w szafie mam jeszcze cztery takie wieszaki.
PPS Ale się dziś rozpisałam!
PPPS Pozdrawiam tych, którzy dotrwali do końca.

Wieszak

Lipiec 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *