Ja wolę ogromniaste kubki, ale są tacy, którzy najbardziej lubią popijać kawę z maleńkich filiżanek. Wzięłam się więc za malowanie takiego maleństwa, żeby podarować go osobie, która wyjątkowo ceni filiżanki. Mój talent do rysowania czy malowania, jak wiadomo, pozostawia wiele do życzenia (o czym dla zasady zawsze wspominam), o ile w ogóle istnieje, ale przecież zawsze można próbować – zrobić coś na miarę swoich możliwości, a może nawet coś lepszego!

Na tę filiżankę nie miałam konkretnego pomysłu i ostatecznie dopiero gdy wzięłam do ręki pędzel, coś tam zaczęło mi świtać w głowie. Machnęłam trochę zawijasków – wzorek nieskomplikowany i niewymagający zbyt wiele czasu i umiejętności. Na koniec pokazałam mężowi, on powiedział: „może być”, a mnie to wystarcza i wrzuciłam filiżankę do piekarnika, żeby ostatecznie utrwalić swój wzór.

Filiżanka

Sierpień 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *