Ogródek, to może za dużo powiedziane, ale lepiej brzmi niż parapet. Parapet, krzesło, dwie skrzynki, kilka doniczek i kilka obtłuczonych ceramicznych naczyń. W środku ziemia, a w ziemi nasiona. Wszystko stanęło w dziecięcym pokoju, bo to jedyne pomieszczenie, w którym gości słońce. Ze względu na kota (który zrzuca doniczki) i małe dziecko (które także zrzuca doniczki) parapet zabezpieczyłam listwą, a żeby nie było nudno, razem ze starszym synem, namalowaliśmy na niej kwiatki. To co nie zmieściło się na parapecie włożyłam do starej blachy, którą pomalowałam na biało i okleiłam z każdej strony mnóstwem serwetek. Ten pojemnik (łatwiej go przenieść niż pojedyncze doniczki) stoi obok okna na krześle (brzydkim krześle, które kiedyś na pewno odnowię).

I taką właśnie mam wiosnę.

Parapet Doniczki

Kwiecień 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *