Z archiwum: czytamy

Wstyd się przyznać, że taka miłośniczka czytania jak ja (a książki to naprawdę jedna z moich największych miłości) nigdy nie miała żadnej porządniej zakładki. Przez całe życie zaznaczałam książki przypadkowymi kawałkami papieru. Ale wreszcie zrobiłam! I to nie tylko sobie, ale i mojemu starszemu dziecku, które też już samo czyta.

Skleiłam ze sobą mnóstwo kartek ze starych książek, uzyskując w ten sposób całkiem grubą i sztywną bazę. Z obu stron nakleiłam serwetki, z przodu wystemplowałam napisy (Beata czyta i Szymon czyta, żeby było wiadomo, kto jest właścicielem zakładki), a na końcu polakierowałam.

Nie obyło się bez drobnych problemów. Najpierw okazało się po wyschnięciu i przycięciu do odpowiednich rozmiarów, że jedna baza jest idealnie prosta, za to ta druga nieco pofalowana. Niewiele udało mi się z tym zrobić, więc chyba muszę jeszcze popracować nad techniką robienia prostych baz. A później, przy wykańczaniu okazało się, że wszelkimi słoikami i puszkami z farbami, lakierami itp. trzeba przed użyciem wstrząsnąć albo porządnie wymieszać (no, kto by pomyślał, prawda?). Dlatego z tyłu zakładki są bardzo ładne, natomiast z przodu są zbyt ciemne, bo gdy sięgnęłam pędzlem do samego dna słoika – a był to werniks postarzający – uzyskałam skumulowany efekt postarzenia. I też już niewiele mogłam zrobić.

Zakładki do książek

Jeszcze jedna zakładka do książki (zrobiona dokładnie w ten sam sposób co poprzednie, ale z innym motywem) i jeszcze jedna (kilka wpisów niżej jest poprzednia) bransoletka w rozmiarze dziecięcym – prosta i delikatna (mogłaby odlecieć dzięki doczepionym skrzydłom). A obie te rzeczy powędrowały w czasie świąt do pewnej (już nie takiej małej) dziewczynki.

Bransoletka Zakładka do książki

Kwiecień 2013

Dodaj komentarz