Trafiła się ciąża, czyli okazja do zrobienia przyszłym rodzicom małego upominku. Jak to zwykle bywa pomysł pojawił się nagle i tym razem niemalże w tej samej chwili, w której w mojej głowie zaświtała myśl o albumie, wyciągałam już papiery i walizki z dziurkaczami, tasiemkami, i wszystko to co może mi się przydać. Po kilku godzinach krzyknęłam „Tadam!”.

Do albumu zużyłam prawie cały papier, który kiedyś kupiłam żeby spróbować z czymś nowym, i który wykorzystałam już w kilku swoich pracach. To chyba jeden z fajniejszych albumów, które udało mi się zrobić i pierwszy, który ma każdą stronę ozdobioną w zupełnie inny sposób. Żałuję tylko, że zdjęcia wyszły mi takie ciemne.

Do ciążowego albumu dołączyłam parę kubeczków w kwiatuszki, a mój mąż dorzucił coś od siebie.

Nie tylko ja mam pomysły i nie tylko ja tworzę w moim domu. Przy wielu pracach nieocenioną pomoc niesie mi mój mąż, który niejednokrotnie zawstydził mnie swoim wykonaniem i starannością. Sam też miewa niezłe pomysły. Kilka tygodni temu kupiłam mu urządzenie do wypalania w drewnie. Gdy ja szykowałam kubki i ciążowy album powiedziałam, że może też mógłby coś zrobić. I właśnie tak powstał ten drewniany bilet.

Album ciążowy Para kubków

Wypalanie w drewnie

Wrzesień 2011

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *