Z archiwum: ślubne historie

Oto kilka ślubnych opowieści.

Zaczniemy od naprawdę prostych zaproszeń, a potem pokażę Wam jak można sobie skomplikować to przyjemne wymyślanie i tworzenie kartek.

Zaproszenia ślubne

Ponad miesiąc łamałam sobie głowę nad tymi zaproszeniami. Osoba, dla której je robię miała konkretne oczekiwania. Niestety niezbyt jasne. Dlatego wszystko zaczęło się od czegoś w bliżej nieokreślonych odcieniach czerwieni. Potem był już konkretny papier, ale reszta wciąż pozostawała pod znakiem zapytania. No i leżało to takie niedorobione przez dni kilka, aż w końcu…
… spłynęło na mnie natchnienie!

Projekty ślubne

Po drodze jednak napotkałam pewne trudności. Nie będę tu wdawać się w szczegóły, ale mogę rzucić zagadką, ponieważ do tej pory zrobiłam 40 zaproszeń, nie robiąc żadnego. 🙂 Z tych 40 zniszczonych zaproszeń powstał między innymi relaksujący notes.

Notes

Każda opowieść ma jednak swój koniec, ta również.

Zaproszenia ślubne

Na koniec tych historii – notes o 53 udręczonych kartkach powstały z wściekłości, z bezsilności, ze zniszczonego papieru o powierzchni 14200 cm2, z ponad 30 zniszczonych zaproszeń ślubnych. To najbardziej nasycony emocjami notes na świecie.

Udręczony notes

Na szczęście po wielu próbach i ciężkich bojach (czego nie udokumentowałam na zdjęciach), udało mi się zrobić takie oto zaproszenia.

Zaproszenia ślubne

Dodaj komentarz