Z archiwum: dla odmiany – biżuteria

Biżuterię zawsze tworzyłam między kartkami – właśnie dla odmiany.

Żółty naszyjnik dla mnie, czarne kolczyki dla mamy, zielone dla mnie, wisiorek dla mamy i zielone znów dla mnie, jeszcze zawieszka dla mamy, wesołe kosteczki na zamówienie i czarne z koralików fimo dla siostry męża.

Biżuteria

Z kilku worków czarnych i białych koralików zrobiłam siostrze męża mnóstwo kolczyków i bransoletek. Widać, prawda?

Czarne kolczyki i bransoletki

Byłam na kolejnych warsztatach. Tym razem tematem była biżuteria z filcu. Po dwóch godzinach kręcenia filcowych kulek byłam tak zmęczona, że nie dałam rady zrobić z tego czegokolwiek i do domu wróciłam z samymi kulkami.

Dla tych, którzy nie mają pojęcia skąd się biorą filcowe kulki (tak jak ja kilka miesięcy temu) podaję bardzo skróconą instrukcję. Potrzebujemy wełny czesankowej, bierzemy kawałek i tu zaczynają się schody, bo nie wiem jak to opisać. Delikatnie rozciągamy tę wełnę, żeby zrobiła się szeroka i puszysta. 🙂 Możemy dołożyć jeszcze inny kolor wełny i zaczynamy składać wszystko w kulkę – delikatnie i powoli coraz bardziej nadając wełnie kształt kuli. Teraz moczymy ręce w wodzie (w wodzie może znaleźć się szare mydło) i dalej formujemy kulkę (gdy kulka już jest w miarę „zbita” moczymy ją całą w wodzie, odciskamy i dalej kulamy). I tak przez długi czas, aż kulka będzie twarda.

Filcowa biżuteria

1 Comment

Dodaj komentarz